Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pikantne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pikantne. Pokaż wszystkie posty
Bezglutenowe placuszki w stylu orientalnym

Bezglutenowe placuszki w stylu orientalnym

Bezglutenowe, wytrawne placuszki orientalne


Bezglutenowe placuszki orientalne


Zawsze, ale to zawsze, po przygotowaniu chińszczyzny, zostaje mi jeszcze sporo kiełków fasoli mung... Jeśli więc nie chce kolejnego dnia robić tego samego (chińszczyznę zawsze robię na świeżo i uwielbiam właśnie z tymi kiełkami), to jednym z absolutnie prostych sposobów na wykorzystanie pozostałych kiełków, są te bezglutenowe, orientalne placuszki.

Jest to moja wolna interpretacja smaków orientu. Polecam jeść te placuszki z awokado i sezamem, ale jeśli ich ostrość jest dla Ciebie zbyt mocna, podaj jeszcze kwaśną śmietanę, ew. mleko kokosowe. Dla mnie, jedzone razem ze śmietaną, w ogóle nie są ostre, ale mężowi bardzo odpowiada takie połączenie. 😉 Placuszki świetnie smakują samodzielnie, ale także jako dodatek do mięsa, jajek czy ryb.

Smacznego dnia


Bezglutenowe placuszki z kiełkami



ilość: ok. 10 placuszków
potrzebujesz: jedynie miski, łyżki i patelni



SKŁADNIKI:

  • 100g kiełków fasoli mung* (używam ze słoika, z zalewy
  • 3 duże pieczarki (ok. 100g) - możesz też użyć innego rodzaju grzybów, np. azjatyckich, chociażby grzybów mun
  • 5 źdźbeł szczypiorku
  • 4 łyżki mąki ryżowej (ok. 45g)
  • 3 jajka
  • łyżeczka mielonego chilli (pół, jeśli nie lubisz dość mocnej ostrości)
  • łyżeczka pieprzu cytrynowego (pół, jeśli nie lubisz dość mocnej ostrości)
  • łyżeczka sosu sojowego
  • pół łyżeczki kurkumy
  • 1/4 łyżeczki imbiru
  • łyżka sezamu (u mnie mieszanka czarnego i białego)
  • olej do smażenia
do podania:
  • awokado
  • sezam
  • ew. śmietana lub mleko kokosowe (jeśli potrzebujesz mocniej przełamać ostrość)
*na ogół używam takich ze słoika, z łagodnej zalewy 



PRZEPIS:

Jajka roztrzep, dodaj mąkę (nie musisz jej przesiewać) i wymieszaj dokładnie.

Dodaj do masy pokrojone w kostkę pieczarki, kiełki fasoli mung (odsączone z zalewy), posiekany drobno szczypiorek i wszystkie przyprawy oraz sezam.

Smażyć placuszki na oleju, aż się lekko zezłocą z obu stron.

Podawać z sezamem i awokado (ilość tych dodatków - wedle Twojego uznania). Jeśli placuszki są dla Ciebie zbyt ostre w smaku - dodatkowo podaj ze śmietaną lub mlekiem kokosowym.





Orientacyjny koszt całości: +/- 9 zł

(koszt bez dodatków, bo ich ilość i rodzaj zależy tylko od Twoich preferencji)



Bezglutenowe placuszki z mąki ryżowej


Azjatyckie placuszki z mąki ryżowej
Łosoś w sosie a la ponzu

Łosoś w sosie a la ponzu

Najlepsza przekąska: łosoś w sosie a la ponzu! 


Łosoś w sosie ponzu


Choć sam sos wywodzi się z Japonii, to tak przyrządzonego łososia jadłam u przyjaciół w... Norwegii! Był tak przepyszny, że zaraz wypytałam gospodarza o składniki. Nie podał mi dokładnych proporcji (chyba robi go na oko), ale skrupulatnie zapisałam wszystko, czego użył. Nie wiem, jak dokładnie smakuje oryginalny sos ponzu, ale ten przyrządzony przez Telleva z Norwegii - absolutnie mnie urzekł!

Nie jest to przepis na oryginalny sos, raczej wolna interpretacja
😉 Wczytałam się w sporo przepisów (polskich i zagranicznych) na sos ponzu i niemal każdy zawierał któryś z tych składników (lub wszystkie naraz): kombu, mirin, sake czy płatki bonito. Także temu przepisowi nie jest tak blisko do oryginału, ale ideą, którą zachowujemy jest cytrusowy aromat. I w zasadzie to jest chyba główna cecha tego sosu...

W Polsce podchodziłam kilka razy do tego przepisu, zanim znalazłam proporcje, które pozwoliły przywołać smak stworzony przez Telleva. Czasem wykorzystywałam tylko składniki użyte przez niego, innym razem wskazówki dot. jego przyrządzania z internetu. To co tutaj prezentuję jest wersją najbardziej zbliżoną smakowo do tego, co jadłam w Norwegii.


Łosoś w azjatyckim sosie

Po raz pierwszy jadłam z tym sosem łososia i to surowego. Gospodarz odkrajał samodzielnie małe kawałeczki z ogromnej tuszy. Szczerze mówiąc, w Polsce nie zdecydowałabym się na zjedzenie surowego łososia. Postanowiłam użyć ryby już podwędzonej. Nie dorównuje to śmieżej, ale też jest pyszne!

Tak czy inaczej, ten łosoś w sosie a la ponzu jest genialny na przystawkę, przekąskę, ale przygotowanie sporej porcji może posłużyć nawet za mały obiad. Szczególnie jeśli dodać do tego pieczywo lub ryż. Ze względu na łososia, nie jest to tania przystawka jak na domowe warunki (ok. 8,5 zł za porcję lub ponad 5,5 za malutką porcję), ale naprawdę smaczna. Jeśli lubisz bardziej pikantne oraz cytrusowe smaki, warto uczcić tą przekąską jakąś miłą chwilę.

Smacznego!


Łosoś w sosie inspirowanym Japonią

ilość porcji: 2-3
potrzebujesz: jedynie miski, w której umieścisz składniki, noża, deski, ew. specjalnego wyciskacza do czosnku



SKŁADNIKI:

  • 100 - 125g wędzonego na zimno łososia*
  • 60 ml sosu sojowego** (ok. 1/4 szklanki)
  • 75 ml soku z pomarańczy (wszystko zależy od wielkości pomarańczy, ale prawdopodobnie 1 średniej wielkości)
  • 1/2 świeżej papryczki chilli lub 1 maleńka - tak +/-5 g (cała papryczka, jeśli nie boisz naprawdę wypalającego smaku) 
  • 4-5 źdźbeł drobnego szczypiorku
  • 1 łyżeczka octu winnego lub ryżowego (ja używam z czerwonego wina)
  • 1 ząbek czosnku (2 ząbki - jeśli smak ma naprawdę palić)
*to ma być "zwykły" wędzony łosoś. Taki, jakiego - jeśli jesz - wybierasz do kanapek, sałatki, koreczków czy tym podobnych przekąsek. Nie kupuj żadnego łososia wędzonego specjalnym dymem, z dodatkowym aromatem, przyprawami itd - to będzie bardzo źle smakować (próbowałam, odradzam)

**Sos sojowy polecam “naturalnie warzony”. Tradycyjny sos sojowy zawiera tylko 4 składniki: soję, pszenicę, wodę i sól, nie potrzebuje barwników czy konserwantów. Chemicznie wytwarzany sos sojowy nie ma odpowiedniego aromatu i smaku, wymaga więc dodatków, które to poprawią. Jeśli na Twoim sosie nie ma określenia “naturalnie warzony”, to prawdopodobnie był przygotowywany metodą chemiczną.


Sos z cytrusami i chilli

PRZEPIS:

Łososia pokrój w drobniejsze części. Takie idealne - dla Ciebie - kęski.

Wyciśnij sok z pomarańczy. Świeżą papryczkę chilli pokrój w drobną kostkę. Czosnek wyciśnij przez wyciskacz lub drobno posiekaj. Szczypiorek również drobno posiekaj.

W misce umieść wszystkie składniki: sos sojowy, sok z pomarańczy, ocet, szczypiorek, czosnek i chilli. Wymieszaj wszystko ze sobą. Umieść w sosie łososia i odstaw na 15-30 min (może być i dłużej - niech smaki się choć trochę przegryzą).

Podawaj jako przystawkę lub przekąskę.

Dodatkowe wskazówki:

  • Łososia jedz z obfitą ilością sosu - jeśli zostanie, możesz go też użyć np, do makaronu (najlepiej ryżowego - wsiąknie w ten makaron)

  • Sos jest miło ostry - nie jest to mocna azjatycka ostrość, ale nie pozostawi obojętnie osób, które w ogóle nie jedzą ostrego. W składnikach masz wskazówki, co zrobić, jeśli chcesz, by naprawdę palił 😉

  • Zamiast łososia, możesz też użyć pstrąga łososiowego (ale niekoniecznie wyjdzie to taniej, jeśli to miałoby być Twoim głównym celem)

  • Żeby ta przekąska stała się bardziej sycącym posiłkiem możesz ją jeść z pieczywem, ryżem, makaronem np. ryżowym. W domu jemy to najczęściej bez niczego, w Norwegii jedliśmy ze świeżym chlebem domowego wypieku 😉

Orientacyjny koszt całości: +/- 17 zł


Przekąska z wędzonego łososia

Copyright © CZYSTY SMAK , Blogger