Pieczone kotleciki kibbeh

Pieczone kotleciki kibbeh

Te kotlety to istny koszmar weganina. Można powiedzieć, że to mięsne pulpety z… mięsnym nadzieniem! ;) Jeśli jednak jecie mięso - polecam spróbować. Bardzo ciekawe smaki!

Danie jest popularne w krajach arabskich i widziałam już mnóstwo odmian tego przepisu. Wydaje mi się, że z nimi jest jak z naszymi mielonymi - każda rodzina (i każdy kraj) ma swój własny, autorski pomysł na to danie.


Sama forma kotlecików pozostaje w tym przepisie dość tradycyjna, ale podaję mój autorski pomysł na przyprawienie kibbeh. Można śmiało eksperymentować z innymi przyprawami np. sproszkowanym zielem angielskim (utrzeć ziarenka w moździerzu), goździkami czy suszoną szałwią!

Danie - nie ma co ukrywać - jest trochę pracochłonne przez namaczanie i odsączanie kaszy, a potem jej mielenie/blendowanie. Bo przepis sam w sobie jest zaskakująco prosty. Sporo czasu zajmuje też ich formowanie i sam czas pieczenia, ale można przyrządzić je tradycyjnie - smażąc w głębokim tłuszczu ;)

Kotleciki są niezwykle sycące - 2 wystarczą za sycący obiad!

Smacznego dnia!

Arabskie pulpety z mięsa mielonego z mięsnym nadzieniem

ilośc porcji: 10-11
ponadpodstawowe przyrządy: blender lub inny przyrząd do choćby minimalnego zmielenia kaszy bulgur

SKŁADNIKI:

na "skorupkę" - zewnętrzną warstwę kotletów:
  • 350 g mięsa mielonego (u mnie wołowe, ale poleca się głównie baraninę)
  • 300g kaszy bulgur
  • 1 jajko
  • 1 średnia cebula
  • 2 łyżeczki kuminu
  • 1 łyżeczka gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka kolendry sproszkowanej
  • pół łyżeczki cynamonu
  • pół łyżeczki chilli lub ostrej papryki
  • sól i pieprz do smaku
  • woda
nadzienie:
  • 250 g mięsa mielonego (u mnie wołowe)
  • 1 mała cebula
  • 35-40g orzeszków piniowych*
  • 1 ząbek czosnku
  • łyżeczka kuminu
  • pół łyżeczki chilli lub ostrej papryki
  • pół łyżeczki cynamonu
  • sól i pieprz do smaku
  • duża garść natki pietruszki + duża garść świeżej kolendry (ale może być też sama natka)
  • olej/masło klarowane/smalec** do smażenia nadzienia
Dodatkowo do podania - moja propozycja:
  • sos ajvar
  • gęsta śmietana 12-18% lub jogurt grecki
  • świeża kolendra lub natka pietruszki
*jeśli ma być ekonomiczniej można spróbować zamienić je na pestki słonecznika, smak będzie inny, ale element chrupkości w nadzieniu pozostanie
**zdaję sobie sprawę z tego, że smalec można uznać za małą profanację, bo do kibbeh nie używa się tradycyjnie wieprzowiny. Uważam jednak smalec za jeden ze zdrowszych tłuszczy do smażenia. Mi w kibbeh to nie przeszkadza ;)

PRZEPIS:


Najpierw zajmiemy się naszą “skorupką”, potem nadzieniem:

Kaszę bulgur zalej wodą 
na ok. 20-25 min (jeśli używasz bulguru z torebek - rozetnij je i wysyp zawartość).

Znalazłam bardzo fajny sposób na takie moczenie bulguru: sitko wstaw do większego naczynia, przykryj je gazą (np. taką jak przy robieniu paschy) i na to wysyp kaszę. Zalej wodą, tak żeby przykryła kaszę. Ja najpierw na 5-10 min zalewam zimną wodą - wtedy jest mi łatwo wyjąć różne paproszki, które ewentualnie wyjdą po chwili na powierzchnię. Następnie wylej zimną wodę, która zebrała się w misce pod spodem (czyli wyjmujesz po prostu sitko, nie wysypując kaszy, a z dolnej miski wylewasz wodę). Zalej kasze jeszcze raz, teraz wrzątkiem. Zostaw na ok 10-15 min, następnie odsącz przez gazę (tu ostrożnie - bo kasza będzie gorąca, trzymając ją w gazie możesz podstawić ją na chwilę pod zimną wodę z kranu, żeby nie parzyła podczas odsączania).

Odsączony bulgur, chociaż lekko, zblenduj. To nie musi być kremowa "papka", ale niech chociaż leciutko zacznie przybierać formę pasty. Można użyć jakiegoś mocnego siekacza z blendera, ale i blender ręczny powinien sobie poradzić - tu trzeba tylko co jakiś czas wyjmować powstałą "pastę" z narzędzia i uważać na czas blendowania, żeby nie spalić blendera.

Cebulę również zblenduj/posiekaj - tu już najlepiej na dość gładką masę. Będzie to o wiele łatwiejsze niż w przypadku bulguru.

Do kaszy dodaj zblendowaną cebulę, surowe mięso mielone i wszystkie przyprawy. Wymieszaj dokładnie, a najlepiej wyrabiaj przez kilka minut rękami - wtedy składniki wspaniale się połączą w całkiem plastyczne "ciasto". Gotową masę przełóż do lodówki, na czas przygotowywania nadzienia. Ważne, żeby ciasto na kibbeh było chłodne, takie będzie najlepsze do formowania kotlecików.


Teraz czas nadzienie:

Czosnek przeciśnij przez praskę lub drobno posiekaj, odstaw (zrób to jako pierwsze, by nabierał swoich zdrowotnych właściwości).

Na suchej patelni upraż orzeszki pinii (ew. pestki słonecznika). Nie muszą bardzo się zarumienić, ja trzymam je i mieszam na patelni tyle czasu, ile zajmuje mi pokrojenie cebuli w drobną kostkę i przyszykowanie przypraw do doprawienia nadzienia.

Podprażone orzeszki przesyp do jakiegoś naczynka, a na patelni rozpuść wybrany tłuszcz. Posiekaną drobno cebulę (w kostkę) zeszklij na małym ogniu. Pod koniec smażenia cebuli dodaj czosnek (przeciśnięty przez praskę lub drobno posiekany). Czosnek trzymaj na patelni max. minutę, następnie zdejmij całość z patelni - możesz wsypać do tego samego naczynia, w które wsypałeś orzeszki piniowe.

Na patelni smaż teraz mięso (do zbrązowienia). Następnie dodaj cebulę z czosnkiem, orzeszki piniowe i wszystkie przyprawy oraz posiekaną kolendrę z natką (lub samą natkę). Wymieszaj całość i odstaw z ognia do lekkiego przestygnięcia.

Nagrzej już piekarnik do 200 stopni (góra - dół).


Formowanie kotlecików:

Nabieraj garść masy mięsno-bulgurowej i zrób kształt jajka. Spłaszcz je na dłoni i nakładaj trochę mięsnego farszu (żeby było łatwiej nakładać farsz możesz utworzyć ze spłaszczonego ciasta stożek). Następnie sklej ze sobą boki ciasta i jeszcze raz formuj w dłoniach w ten sposób, żeby nie było żadnych "pęknięć" w masie. 

Ktoś porównał na jakiejś zagranicznej stronie kształt kibbeh do… piłki futbolowej! To chyba rzeczywiście najlepiej oddaje kształt, który chcemy stworzyć.

Tak przygotowane kotleciki odstaw, by odpoczęły chociaż 20 min (aczkolwiek świetnie jeśli dasz im nawet godzinę) - dzięki temu nie będą łatwo pękać podczas pieczenia (to się czasami zdarza).

Piecz ok. 35-40 min w 200 stopniach.

Lubię podawać kibbeh z sosem ajvar podgrzanym chwilę z odrobiną wody (dla bardziej "lejącej" konsystencji), kleksem śmietany lub jogurtu greckiego i świeżą kolendrą lub natką. Dobrze będą też pasować najróżniejsze sałatki.

Gotowe!


Dodatkowe wskazówki:

  • Zamiast piec, możesz te kotleciki usmażyć w głębokim tłuszczu
  • Jeśli nie chce Ci się bawić w formowanie kotletów, możesz też upiec wszystko w formie zapiekanki: wyłożyć połowę zewnętrznej masy mięsnej na spód naczynia (naczynie koniecznie wysmarować jakimś tłuszczem), na tę masę wyłożyć farsz i przykryć drugą część zewnętrznej masy. Piec tak samo jak kotlety - ok 35-40 min w 200 stopniach
  • Przyprawy, które podałam w przepisie to mój autorski miks (aczkolwiek każdą z nich widziałam w jakimś wydaniu kibbeh). Śmiało można eksperymentować z innymi przyprawami, chociażby z - tak jak wspomniałam we wstępie - zmielonym zielem angielskim, goździkami czy szałwią.
  • Możesz spróbować zamienić orzeszki piniowe na ziarna słonecznika. Smak będzie inny, ale pewna chrupkość pozostanie. Będzie to o wiele bardziej ekonomiczne rozwiązanie (100g słonecznika da się kupić za 1 zł, a orzeszki pinii kosztują często ok 8 zł i więcej za zaledwie 50 g).
  • Gotowe kotleciki możesz zamrozić! Ja mrożę już upieczone, po ostudzeniu; ale niektórzy mrożą kibbeh w formie surowej.

Orientacyjny koszt całości: ok. 28 zł

Mięso mielone, orzeszki pinii, świeża kolendra i orientalne przyprawy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © CZYSTY SMAK , Blogger