Łaciate naleśniki

Łaciate naleśniki

Łaciate naleśniki


Naleśniki w krowie łaty zaskoczą niejedno dziecko... i dorosłego. :) 

Szczerze trzeba przyznać, że ta wersja naleśników nie należy do najdelikatniejszych (nie polecam robić ich z Twojego typowego przepisu naleśnikowe - szczególnie tego z większym dodatkiem płynów np. ekstra szklanką wody gazowanej). Jednak dzięki temu cudownie się smażą na żółciutkie placki bez żadnych dodatkowych brązowawych plamek i śladów od smażenia. Krowie łaty można w pełni można podziwiać! :)

Jednak co tam delikatność - smak jest wyborny, kakao nadaje świetnego posmaku. Ja nigdy nie dodaję do naleśników cukru, ale jeśli masz taką potrzebę - dodaj swoją zwyczajową ilość.

Nie lubię dodawać tłuszczu do masy naleśnikowej, wolę go dodawać w malutkich porcjach na patelnię. Jednak dodatek tłuszczu w samej masie (jeśli tak wolisz) nie będzie żadnych problemem.

Smacznego dnia!



ilość porcji: 5-6
potrzebujesz: patelnię, mikser (ew. trzepaczka), miski, przesiewak, przyda się także łyżka wazowa (lub podoba, duża)


SKŁADNIKI:

  • szklanka mąki pszennej - z leciutka górką (ok. 160g)
  • 1 i 1/3 szklanki mleka (ok. 360 ml)
  • 2 jajka 
  • 1 łyżka kakao 
  • masło lub olej (do smażenia)

PRZEPIS:

Mąkę przesiej, dzięki temu naleśniki beda delikatniejsze (ale możesz ten krok też pominąć). Dodaj mleko i jajka. Zmiksuj na gładką masę.

Odstaw ciasto na ok. pół godziny.

Do osobnej miski odlej z masy naleśnikowej 1-1,5 łyżki wazowej. Dodaj do tej miski przesiane kakao i zmiksuj na gładką masę. 

Rozgrzej patelnię, rozpuść odrobinę tłuszczu (jeśli używasz osobno, zamiast w masie naleśnikowej) i wlej w kilku miejscach masę kakaową - tak jak na jednym z poniższych zdjęć. Gdy te kakaowe "łaty" zaczną się lekko ścinać, wlej pomiędzy nimi jasną masę naleśnikową. Jeśli nawet nie ścięta góra z kakaowych łat wymiesza się leciutko z jasną masą (nie będzie sztywnych krawędzi), to nic nie szkodzi. Efekt i tak będzie.

Smażyć z dwóch stron do ścięcia się masy.

Gotowe.

Dodatkowe wskazówki:
  • Ja nie lubię dodawać tłuszczu do masy naleśnikowej, ale taki dodatek w samej masie naleśnikowej nie będzie żadnych problemem. Możesz dodać np. 2 łyżki. Ja wylewam dosłownie odrobinę oleju na patelnię, rozsmarowuję po patelni, a potem powtarzam rozlewanie co 2 naleśniki. ;) Wbrew pozorom nie jest to kłopotliwe!

Orientacyjny koszt całości: +/- 3,5 zł


Naleśniki z dodatkiem kakao i fantazyjnym wzorkiem

Naleśniki, które zachwycą dzieci

Przy proporcjach na lżejsze ciasto - czeka nas niespodzianka w postaci dodatkowych plamek ;)

Naleśniki w krowie łaty

Cytrynowy kuskus z rukolą

Cytrynowy kuskus z rukolą

Cytrynowy kuskus z rukolą,
tuńczykiem (lub krewetkami) i suszonymi pomidorami


Cytrynowy kuskus naprawdę uwielbiam! Swego czasu zachwyciłam się pomysłem Nigelli Lawson na cytrynowy kuskus z rukolą. Choć samą Nigellę i wiele jej receptur bardzo lubię, tak w tym konkretnym przepisie czegoś mi brakowało… tak narodziło się to danie. :)

Tuńczyk pasuje tu znakomicie, ale spokojnie można go pominąć (i zamiast niego dać więcej suszonych pomidorów). Generalnie tuńczyk jest kontrowersyjną rybą. Z jednej strony mówi się o składnikach odżywczych, a z drugiej o zanieczyszczeniach w jego mięsie. Ponoć 100 gramowe, tygodniowe porcje (przy braku spożycia innych ryb) są jak najbardziej w porządku. Także jeśli jemy go na przysłowiowy “ruski rok”, raczej się nic nie stanie. ;)


A tak przyrządzonego - naprawdę warto spróbować! To w zasadzie jedyne danie z tuńczykiem, na które raz na jakiś czas sobie pozwalamy. Smak uzależnia.

Przygotować można to danie iście ekspresowo i jest bardzo odświeżające dzięki sporej ilości cytryny. Świetnie nadaje się więc na obiad czy kolację podczas cieplejszych miesięcy.

Smacznego dnia!


Ekspresowe danie wegetariańskie

ilość porcji: 2-4 (w zależności, czy danie główne, czy nie)
potrzebujesz: jedynie patelni, tarki, noża, miski



SKŁADNIKI:

  • 100g kuskusu
  • 100 ml wody
  • 160g dobrej jakości tuńczyka z puszki*
  • 4-6 sztuk suszonych pomidorów
  • 1 mała cebula dymka**
  • 30g rukoli
  • sok i skórka z połowy cytryny
  • 2 łyżki oliwy (ew. oleju)
  • szczypta soli
  • pieprz do smaku (najlepiej świeżo zmielony)
  • 1,5-2 łyżeczki pieprzu cytrynowego***
  • pół łyżeczki kurkumy (dla ładnego koloru, więc można ją pominąć)
  • 1-2 łyżki tłuszczu do podsmażenia kuskusu (u mnie masło klarowane)
W wersji wegetariańskiej pomiń tuńczyka/krewetki i daj więcej suszonych pomidorów!

*zamiast tuńczyka, możesz też użyć ugotowanych lub usmażonych krewetek!

**można zamienić na inny rodzaj: zarówno żółtą, jak i czerwoną
***zamiast pieprzu cytrynowego, możesz dać trochę więcej skórki z cytryny czy soku.



PRZEPIS:

Jeśli używasz suchych pomidorów (bez zalewy), zalej je letnią wodą i odstaw na przynajmniej 15 minut. Sparz cytrynę i zetrzyj jej skórkę na tarce. Dymkę/cebulę posiekaj w drobną kostkę.

Na patelni rozpuść wybrany tłuszcz (np. masło, olej) i wrzuć kuskus. Chwilę go podsmażaj. Następnie zalej mieszanką wody z sokiem z cytryny, 2 łyżkami oliwy i szczyptą soli oraz ewentualnie kurkumą (kuskus wystarczy podsmażać tyle czasu, ile zajmie Ci przygotowanie tej mieszanki wody z cytryną).

Doprowadź do wrzenia, zmniejsz ogień i pozwól, by kuskus wchłonął cały płyn (nie mieszaj). Następnie rozdrób go na patelni - kuskus powinien być już sypki! - i dodaj startą skórkę z cytryny oraz cebulkę. Przemieszaj chwilę na patelni dla wydobycia aromatu.

Przesyp kuskus z dodatkami do miski, dodaj pokrojone suszone pomidory oraz rozdrobnionego tuńczyka lub krewetki (jeśli używasz). Dopraw pieprzem (najlepiej świeżo zmielonym) i ew. pieprzem cytrynowym (zamiast niego można dodać więcej skórki z cytryny czy soku). Wymieszaj dokładnie.

Opłucz, osusz rukolę i wymieszaj z kuskusem. Gotowe!


Orientacyjny koszt całości: ok. 14 zł


Kasza kuskus z dodatkami w stylu włoskim

Pieczone kanapki z pastą awokado

Pieczone kanapki z pastą awokado

Pieczone kanapki śniadaniowe z pastą awokado 

Raz na jakiś czas chyba każdy ma ochotę na jakąś odmianę w swoim menu. Gdy jest czas z samego rana - można zrobić takie proste i oryginalne kanapki! Świetnie nadają się na śniadanie, ale mogą też być smaczną kolacją. :)

Tu podaję wersję wegetariańską, ale bardzo dobrze będą też smakować z dodatkiem boczku w paście z awokado.

Samą pastę awokado można nawet przygotować dzień wcześniej, dzięki dodatkowi limonki nie powinna ściemnieć (żółty ser dobrze by było jednak zetrzeć z rana, ew. przechowywać w jakimś szczelnym pojemniku w lodówce).

Smacznego dnia!



Kanapki z awokado i jajkiem - pieczone w piekarniku

ilość porcji: 2-4 (w zależności, czy liczymy po 1 czy 2 kanapki na osobę)

potrzebujesz: tarkę, piekarnik, widelec, miskę, nóż i deskę


SKŁADNIKI:
  • 4 kromki ulubionego chleba
  • 1 awokado
  • 4 żółtka
  • 4 łyżki startego żółtego sera (u mnie cheddar)*
  • połowa czerwonej cebuli (średniej lub dużej)
  • 2 łyżki soku z limonki
  • sól i pieprz do smaku
*możesz pominąć ser, jeśli potrzebujesz



PRZEPIS:

Piekarnik nagrzej do 175 stopni.

Wyjmij miąższ z awokado i rozgnieć na papkę. Dodaj sok z limonki i przyprawy (ja używam świeżo zmielonego pieprzu). Pokrój cebulę na drobną kostkę, a ser zetrzyj na tarce (wielkość wiórków obojętna, mogą być i bardzo duże). Dodaj ser i cebulę do pasty z awokado. Dokładnie wymieszaj.

Kromki chleba ułóż na blaszce i każdą posmaruj pastą. Na środku każdej kanapki zrób malutki dołek i ułóż w każdym z nich po jednym żółtku (dlatego najprościej i najsymetryczniej wychodzi na kwadratowych kromkach 😉 )

W zależności od upodobań co do ścięcia żółtka (i ew. resztek białka) piecz w rozgrzanym piekarniku ok. 10-15min.

Na koniec nasze kanapki możemy jeszcze posypać czarnuszką lub czarnym sezamem.

Orientacyjny koszt całości: 10-11 zł




Guacamole na zapiekanych kanapkach

Najprostszy torcik śmietankowy

Najprostszy torcik śmietankowy

Najlepszy i najprostszy torcik śmietankowy
wprost rozpływa się w ustach!


Kto by pomyślał... kilka minut roboty, kilka chwil chłodzenia w lodówce i masz wyborne, rozpływające się w ustach ciasto! Absolutnie zachwycające smakiem, a przy tym bez żadnego dodatku cukru!

Jedyny cukier w tym cieście pochodzi z biszkoptów, gorzkiej czekolady i truskawek. Nie potrzeba go ani grama więcej!

Torcik jest bardzo prosty do wykonania, robiłam go wraz z mamą już 15 lat temu i nie sprawiał nigdy kłopotu. ;)

Jego forma jest lekko “tortowa”, więc spokojnie można nim uradować jakiegoś solenizanta czy uczcić jakąś szczególną okazję. Żeby ciasto prezentowało się jeszcze bardziej jak tort, wystarczy po schłodzeniu ciasta przygotować dodatkową masę śmietanową i obłożyć nią boki ciasta.


Banalnie prosty tort śmietankowy bez pieczenia


Najlepiej przyrządzać je ze świeżymi truskawkami, ale wielokrotnie udawało mi się też z mrożonych (mrożone trzeba wcześniej rozmrozić i osuszyć, a sok z rozmrożonych owoców spokojnie można użyć do namoczenia biszkoptów).

Do namoczenia nadaje się wszystko, czego używasz do namaczania biszkoptu w torcie: wódka, ulubiona nalewka, ale też po prostu soki (ja preferuję soki domowej roboty lub mało przetworzone, bez dodatku cukru)

Do ciasta można użyć tak naprawdę dowolnych owoców, ja uwielbiam z truskawkami, ale robiłam też z malinami czy borówkami. Możecie też wypróbować wersję z brzoskwiniami lub mango (także z puszki). Równie dobre :)

Torcik można jeszcze dodatkowo wzbogacić: żurawiną, rodzynkami, płatkami migdałów czy innymi orzechami. Te dodatki najlepiej wysypać na biszkopty i przykryć masą śmietanową.

Im tłustsza śmietana tym ciasto będzie się lepiej trzymać. Dzięki temu jeszcze nigdy nie użyłam w tym cieście żadnych usztywniaczy, ani żelatyny.

Niezależnie od tego, na jaką opcję się zdecydujecie, wypróbujcie! Ten torcik was nie zawiedzie ;)

Smacznego dnia!



Szybki tort na urodziny

ilość porcji: ok. 10-12
potrzebujesz: mikser, miskę, łyżkę, tortownicę 26 cm



SKŁADNIKI:

  • 180 g biszkoptów (ok. 28 sztuk dużych, okrągłych) - bezglutenowych, jeśli potrzebujesz
  • 500 ml śmietany 30 lub 36% (ja preferuję tę drugą)
  • 500 g mascarpone
  • 50 g gorzkiej czekolady (może być też mleczna)
  • 300 g truskawek*
  • 50 ml soku lub alkoholu do namoczenia biszkoptów
*mogą być też inne owoce: maliny, borówki (również mrożone) albo mango czy brzoskwinie (także te z puszki). Wersja truskawkowa przebija jednak moim zdaniem wszystko! :)


PRZEPIS:

Tortownicę wyłóż folią aluminiową (ciasto sprawi, że papier by za bardzo podmókł i kroiłby się razem z ciastem, a jakieś zabezpieczenie formy będzie przydatne).

Na spód tortownicy wyłóż biszkopty. Układaj je w miarę ściśle, duże przerwy wypełnij biszkoptami połamanymi na mniejsze części, ale nie przejmuj się, jeśli spód nie będzie w 100% szczelny. Biszkopty namocz połową przygotowanego soku lub alkoholu.

Śmietanę ubij na sztywno (wystarczy, że będzie zimna, nie potrzeba żadnych dodatków, czy śmietan-fixów) i pod koniec ubijania dodaj w kilku partiach mascarpone. Chwilę razem rozmiksuj. Połowę masy śmietanowej wyłóż na biszkopty.

Czekoladę zetrzyj na drobne wiórki (można też ją posiekać, ale wiórki pozwolą na jej bardziej równomierne rozłożenie). Truskawki pokrój w dowolny sposób (np. na połówki) i wciśnij w masę śmietanową. Posyp startą czekoladą.

Ułóż kolejną warstwę biszkoptów, namocz kolejne biszkopty sokiem lub alkoholem i wyłóż pozostałą część masy śmietanowej. Posyp resztą startej czekolady i udekoruj truskawkami.

Wstaw do lodówki, by ciasto nabrało formy, a smaki się przegryzły. Polecam chłodzić całą noc, ale już po 2h będzie dobre do jedzenia!


Orientacyjny koszt całości: ok. 27 zł




Torcik na biszkoptach z truskawkami

Może skusisz się na kawałeczek?

Tort ze świeżymi truskawkami

Wegańskie, sezamowe pieguski

Wegańskie, sezamowe pieguski

Wegańskie, sezamowe pieguski 


Bezglutenowe, wegańskie ciasteczka. Są odpowiednie przy nietolerancji laktozy czy jajek.

W smaku trochę przypominają… sezamki! Forma zaś jest typowa dla piegusków. Przy tym są bardzo mięciutkie! I naprawdę uzależniają ;)

Dzięki temu, że są lekko wilgotne nie trzeba ich nawet przechowywać w jakimś specjalnym pudełku. Nie wyschną położone na talerzyku nawet przez dobę. Dłużej nie testowałam :)

Smacznego dnia!



Wegańskie pieguski sezamowe

ilość porcji: ok. 11-12 sztuk
ponadpodstawowe przyrządy: do nakładania masy na ciasteczka przydatna jest profesjonalna gałkownica (ale nie jest niezbędna)


SKŁADNIKI:

  • 120g tahini (pół szklanki o pojemności 250 ml)* 
  • 60g banana (połowa jednego banana)
  • 60g jabłka (połowa obranego, średniej wielkości)
  • 70g mąki owsianej (15 łyżek z lekką górką)**
  • ⅓ szklanki cukru
  • łyżeczka proszku do pieczenia (beglutenowego lub własnej mieszanki: 1/3 łyżeczki sody oczyszczonej i 1/2 łyżeczki kamienia potasu)
  • szczypta soli
  • 50g drobno posiekanej czekolady lub chocolate chips

*zamiast tahini można użyć dowolnego, 100% masła: “orzechowego”, migdałowego, laskowego etc. Polecam jednak tahini, bo nadaje bardzo oryginalnego, sezamkowego posmaku.
**ważne, by patrzeć na oznaczenia, czy dana mąka owsiana jest bezglutenowa (bez śladowych ilości). Równie dobre spośród mąk bezglutenowych powinny być: ryżowa oraz gryczana. Z pszenną też powinno wyjść, jedynie mogą być mniej wilgotne



PRZEPIS:

Zblenduj/rozgnieć banana. Jabłko zetrzyj na tarce z drobnymi oczkami. Tahini przełóż do rondelka, dodaj banana i jabłko. Podgrzewaj dosłownie chwilę, żeby masy połączyły się ze sobą. Masa odrobinę zgęstnieje.

Suche składniki połącz ze sobą w misce - przesiej mąkę, proszek, sól i dodaj cukier. Wymieszaj. Połącz razem masą z tahini i wymieszaj ciasto. Dodaj czekoladę lub chocolate chips (odrobinę możesz zostawić do przyozdobienia ciasteczek po upieczeniu lub ozdobienia na samy wierzchu).

Tak przygotowane ciasto chłodź ok. godziny w lodówce (jeśli się zagapisz i będzie dłużej - to nie problem).

Po wyjęciu masy z lodówki, formuj kulki za pomocą zwykłych łyżek lub łyżki do lodów (ważne, by to były kulki - dzięki temu podczas opadania masy w piekarniku, boki ciasteczek nie będą zbyt spieczone - nie uklepuj ciasta na blaszce!).


Uformowane ciasteczka układaj na blaszce wyłożonej papierem (ciasteczka nie muszą być bardzo równe). Wciśnij na wierzch w ciastka posiekaną czekolady lub chocolate chips (albo możesz tę resztkę położyć na gorące, już upieczone ciasteczka :) )

Ciasteczka piecz ok. 8-10 min w 180 stopniach.


Orientacyjny koszt całości: ok. 7,5 zł

Ciasteczka pieguski wegańskie

Sałatka a'la Italia

Sałatka a'la Italia

Najlepsza sałatka a'la italia 


Sałatka idealna na obiad lub kolację

Przepis tak prosty i szybki, że bardziej się nie da. Jeśli dodać do tego jeszcze, że Ukochany rozpływa się nad nim w taki sposób, jakby to był 8 cud świata… to chyba znaleźliśmy przepis idealny ;)

Pomysł na tę sałatkę powstał w czasie pobytu we Włoszech, gdy nie mogliśmy korzystać z kuchni w wynajętym b&b. Tak zasmakowaliśmy w tym spontanicznym połączeniu, że teraz zdarza nam się ją jeść na obiad, kolację, a czasem nawet śniadanie. Samodzielnie lub z dodatkami np. chlebem typu włoskiego lub focaccią. Sprawdź z czym Tobie najbardziej posmakuje!

Smacznego dnia!



Sałatka we włoskim stylu

Ilość porcji: ok. 4 duże porcje
Nie potrzeba żadnych ponad podstawowych przyrządów 



SKŁADNIKI:

  • 100g rukoli
  • 100-120g dowolnej sałaty (insaltina, raddicio, roszponka, dowolny mix)
  • 1 kulka mozarelli
  • kilka plasterków szynki parmeńskiej
  • kilka plasterków pikantnego salami
  • 10-12 pomidorków koktajlowych (można dać więcej)
  • garść orzeszków piniowych (w wersji bardziej ekonomicznej: pestki słonecznika*)
  • kilka łyżek oliwy z oliwek
  • sól i pieprz do smaku (pieprz najlepiej świeżo zmielony)
  • ewentualnie: kilka łyżek tartego parmezanu (polecam dodać)
*Pestki słonecznika odrobinę zmienią ostateczny smak sałatki, ale nadadzą dodatkową - moim zdaniem bardzo tu potrzebną - chrupkość.

PRZEPIS:

Wszystkie sałaty myjemy (gdy tego wymagają rwiemy na mniejsze kawałki) i wrzucamy do dużej miski. Mozzarellę kroimy w kosteczkę lub rwiemy na nieregularne, dość małe kawałki. Pomidorki koktajlowe kroimy na połówki/ćwiartki. Wędliny kroimy lub rwiemy palcami na mniejsze kawałki.

Ser, pomidorki i wędliny wrzucamy do sałaty. Wszystko dokładnie mieszamy. Posypujemy orzeszkami piniowymi i doprawiamy do smaku solą i pieprzem - najlepiej świeżo zmielonym. Dodatkowo możemy jeszcze dodać tartego parmezanu. Wlewamy oliwę i wszystko mieszamy. Gotowe!


Dodatkowe wskazówki:

  • Można podawać samodzielnie lub jako dodatek do obiadu
  • Świetnie pasuje do niej chleb w stylu włoskim lub focaccia



Całkowity orientacyjny koszt (przy wersji z drogimi orzeszkami piniowymi): ok. 25 zł

(ze słonecznikiem ok. 7 zł tańsze)


Sałatka z oliwą z oliwek

Pieczone kotleciki kibbeh

Pieczone kotleciki kibbeh

Pieczone kotleciki kibbeh

Te kotlety to istny koszmar weganina. Można powiedzieć, że to mięsne pulpety z… mięsnym nadzieniem! 😉 Jeśli jednak jecie mięso - polecam spróbować. Bardzo ciekawe smaki i niezwykle sycące danie!

Kotleciki kibbeh są popularne w krajach arabskich i widziałam już mnóstwo odmian tego przepisu. Wydaje mi się, że z nimi jest jak z naszymi mielonymi - każda rodzina (i każdy kraj) ma swój własny, autorski pomysł na to danie.


Sama forma kotlecików pozostaje w tym przepisie dość tradycyjna, ale podaję mój autorski pomysł na przyprawienie kibbeh. Można śmiało eksperymentować z innymi przyprawami np. sproszkowanym zielem angielskim (utrzeć ziarenka w moździerzu), goździkami czy suszoną szałwią!


Pieczone kotleciki kibbeh - nie ma co ukrywać - są trochę pracochłonne przez namaczanie i odsączanie kaszy, a potem jej mielenie/blendowanie. Bo przepis sam w sobie jest zaskakująco prosty. Sporo czasu zajmuje też ich formowanie i sam czas pieczenia, ale można przyrządzić je tradycyjnie - smażąc w głębokim tłuszczu 😉

Kotleciki są niezwykle sycące - 2 wystarczą za sycący obiad!


Smacznego dnia!


Arabskie pulpety z mięsa mielonego z mięsnym nadzieniem

ilośc porcji: 10-11
ponadpodstawowe przyrządy: blender lub inny przyrząd do choćby minimalnego zmielenia kaszy bulgur

SKŁADNIKI:

na "skorupkę" - zewnętrzną warstwę kotletów:
  • 350 g mięsa mielonego (u mnie wołowe, ale poleca się głównie baraninę)
  • 300g kaszy bulgur
  • 1 jajko
  • 1 średnia cebula
  • 2 łyżeczki kuminu
  • 1 łyżeczka gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka kolendry sproszkowanej
  • pół łyżeczki cynamonu
  • pół łyżeczki chilli lub ostrej papryki
  • sól i pieprz do smaku
  • woda
nadzienie:
  • 250 g mięsa mielonego (u mnie wołowe)
  • 1 mała cebula
  • 35-40g orzeszków piniowych*
  • 1 ząbek czosnku
  • łyżeczka kuminu
  • pół łyżeczki chilli lub ostrej papryki
  • pół łyżeczki cynamonu
  • sól i pieprz do smaku
  • duża garść natki pietruszki + duża garść świeżej kolendry (ale może być też sama natka)
  • olej/masło klarowane/smalec** do smażenia nadzienia
Dodatkowo do podania - moja propozycja:
  • sos ajvar
  • gęsta śmietana 12-18% lub jogurt grecki
  • świeża kolendra lub natka pietruszki
*jeśli ma być ekonomiczniej można spróbować zamienić je na pestki słonecznika, smak będzie inny, ale element chrupkości w nadzieniu pozostanie
**zdaję sobie sprawę z tego, że smalec można uznać za małą profanację, bo do kibbeh nie używa się tradycyjnie wieprzowiny. Uważam jednak smalec za jeden ze zdrowszych tłuszczy do smażenia. Mi w kibbeh to nie przeszkadza ;)


PRZEPIS:


Najpierw zajmiemy się naszą “skorupką”, potem nadzieniem:

Kaszę bulgur zalej wodą 
na ok. 20-25 min (jeśli używasz bulguru z torebek - rozetnij je i wysyp zawartość).

Znalazłam bardzo fajny sposób na takie moczenie bulguru: sitko wstaw do większego naczynia, przykryj je gazą (np. taką jak przy robieniu paschy) i na to wysyp kaszę. Zalej wodą, tak żeby przykryła kaszę. Ja najpierw na 5-10 min zalewam zimną wodą - wtedy jest mi łatwo wyjąć różne paproszki, które ewentualnie wyjdą po chwili na powierzchnię. Następnie wylej zimną wodę, która zebrała się w misce pod spodem (czyli wyjmujesz po prostu sitko, nie wysypując kaszy, a z dolnej miski wylewasz wodę). Zalej kasze jeszcze raz, teraz wrzątkiem. Zostaw na ok 10-15 min, następnie odsącz przez gazę (tu ostrożnie - bo kasza będzie gorąca, trzymając ją w gazie możesz podstawić ją na chwilę pod zimną wodę z kranu, żeby nie parzyła podczas odsączania).

Odsączony bulgur, chociaż lekko, zblenduj. To nie musi być kremowa "papka", ale niech chociaż leciutko zacznie przybierać formę pasty. Można użyć jakiegoś mocnego siekacza z blendera, ale i blender ręczny powinien sobie poradzić - tu trzeba tylko co jakiś czas wyjmować powstałą "pastę" z narzędzia i uważać na czas blendowania, żeby nie spalić blendera.

Cebulę również zblenduj/posiekaj - tu już najlepiej na dość gładką masę. Będzie to o wiele łatwiejsze niż w przypadku bulguru.

Do kaszy dodaj zblendowaną cebulę, surowe mięso mielone i wszystkie przyprawy. Wymieszaj dokładnie, a najlepiej wyrabiaj przez kilka minut rękami - wtedy składniki wspaniale się połączą w całkiem plastyczne "ciasto". Gotową masę przełóż do lodówki, na czas przygotowywania nadzienia. Ważne, żeby ciasto na kibbeh było chłodne, takie będzie najlepsze do formowania kotlecików.


Teraz czas nadzienie:

Czosnek przeciśnij przez praskę lub drobno posiekaj, odstaw (zrób to jako pierwsze, by nabierał swoich zdrowotnych właściwości).

Na suchej patelni upraż orzeszki pinii (ew. pestki słonecznika). Nie muszą bardzo się zarumienić, ja trzymam je i mieszam na patelni tyle czasu, ile zajmuje mi pokrojenie cebuli w drobną kostkę i przyszykowanie przypraw do doprawienia nadzienia.

Podprażone orzeszki przesyp do jakiegoś naczynka, a na patelni rozpuść wybrany tłuszcz. Posiekaną drobno cebulę (w kostkę) zeszklij na małym ogniu. Pod koniec smażenia cebuli dodaj czosnek (przeciśnięty przez praskę lub drobno posiekany). Czosnek trzymaj na patelni max. minutę, następnie zdejmij całość z patelni - możesz wsypać do tego samego naczynia, w które wsypałeś orzeszki piniowe.

Na patelni smaż teraz mięso (do zbrązowienia). Następnie dodaj cebulę z czosnkiem, orzeszki piniowe i wszystkie przyprawy oraz posiekaną kolendrę z natką (lub samą natkę). Wymieszaj całość i odstaw z ognia do lekkiego przestygnięcia.

Nagrzej już piekarnik do 200 stopni (góra - dół).


Formowanie kotlecików:

Nabieraj garść masy mięsno-bulgurowej i zrób kształt jajka. Spłaszcz je na dłoni i nakładaj trochę mięsnego farszu (żeby było łatwiej nakładać farsz możesz utworzyć ze spłaszczonego ciasta stożek). Następnie sklej ze sobą boki ciasta i jeszcze raz formuj w dłoniach w ten sposób, żeby nie było żadnych "pęknięć" w masie. 

Ktoś porównał na jakiejś zagranicznej stronie kształt kibbeh do… piłki futbolowej! To chyba rzeczywiście najlepiej oddaje kształt, który chcemy stworzyć.

Tak przygotowane kotleciki odstaw, by odpoczęły chociaż 20 min (aczkolwiek świetnie jeśli dasz im nawet godzinę) - dzięki temu nie będą łatwo pękać podczas pieczenia (to się czasami zdarza).

Piecz ok. 35-40 min w 200 stopniach.

Lubię podawać kibbeh z sosem ajvar podgrzanym chwilę z odrobiną wody (dla bardziej "lejącej" konsystencji), kleksem śmietany lub jogurtu greckiego i świeżą kolendrą lub natką. Dobrze będą też pasować najróżniejsze sałatki.

Gotowe!


Dodatkowe wskazówki:

  • Zamiast piec, możesz te kotleciki usmażyć w głębokim tłuszczu
  • Jeśli nie chce Ci się bawić w formowanie kotletów, możesz też upiec wszystko w formie zapiekanki: wyłożyć połowę zewnętrznej masy mięsnej na spód naczynia (naczynie koniecznie wysmarować jakimś tłuszczem), na tę masę wyłożyć farsz i przykryć drugą część zewnętrznej masy. Piec tak samo jak kotlety - ok 35-40 min w 200 stopniach
  • Przyprawy, które podałam w przepisie to mój autorski miks (aczkolwiek każdą z nich widziałam w jakimś wydaniu kibbeh). Śmiało można eksperymentować z innymi przyprawami, chociażby z - tak jak wspomniałam we wstępie - zmielonym zielem angielskim, goździkami czy szałwią.
  • Możesz spróbować zamienić orzeszki piniowe na ziarna słonecznika. Smak będzie inny, ale pewna chrupkość pozostanie. Będzie to o wiele bardziej ekonomiczne rozwiązanie (100g słonecznika da się kupić za 1 zł, a orzeszki pinii kosztują często ok 8 zł i więcej za zaledwie 50 g).
  • Gotowe kotleciki możesz zamrozić! Ja mrożę już upieczone, po ostudzeniu; ale niektórzy mrożą kibbeh w formie surowej.

Orientacyjny koszt całości: ok. 28 zł


Mięso mielone, orzeszki pinii, świeża kolendra i orientalne przyprawy
Kakaowo-orzechowe ciasteczka z borówkami

Kakaowo-orzechowe ciasteczka z borówkami

Kakaowo-orzechowe ciasteczka z borówkami 

Nie ma to jak słodka przekąska! A kakaowo-orzechowe ciasteczka z borówkami są idealne do herbaty, kakao czy mleka.To również świetny sposób na wykorzystanie owoców, których nie jesteśmy już w stanie przejeść. Co prawda są brzydkie, ale dobre!

Być może nazwa "orzechowe" jest nieco myląca, bo o ile smak orzechów jest, to ciasteczka są “sypkie”, piaskowe. Daleko im do struktury orzechów. Borówki cudownie przełamują tu smak. Polecam, by z nich nie rezygnować i nie zmniejszać podanej ilości owoców.

Smacznego dnia!



Piaskowe ciasteczka na bazie masła orzechowe

ilość: ok. 13-15 średniej wielkości ciastek
ponadpodstawowe przyrządy: mikser/trzepaczka do ubicia białek, przesiewak do mąki


SKŁADNIKI:

  • 1 szklanka masła orzechowego [ok. 290-300g]
  • 2 łyżki oleju kokosowego albo masła
  • ⅓ szklanki cukru
  • 75g mąki pszennej
  • 1 jajko
  • 100-125g borowek
  • 2 łyżki kakao
  • pół łyżeczki sody
  • szczypta soli


PRZEPIS:

Piekarnik nagrzej do 180 stopni.

Rozpuść w rondelku olej kokosowy lub masło, dodaj masło orzechowe i podgrzewaj chwilę by zrobiła się jednolita masa. Odstaw z ognia.

Oddziel żółtko od białka i dodaj żółtko do masy orzechowej. Wymieszaj wszystko dokładnie. Białko przełóż na chwilę do lodówki (w misce, w której będziesz je potem ubijać).

W misce przesiej mąkę, sodę, sól i kakao. Dodaj cukier. Tak przygotowaną mieszankę połącz z masą orzechową (ja dodaję masę do mąki).

Białko ubij na sztywną pianę (dzięki dodatkowemu chłodzeniu w lodówce biała świetnie się ubijają bez żadnych dodatków). Delikatnie połącz z pozostałą mieszanką. Na koniec wmieszaj w masę borówki. 

Ewentualnie zamiast wcześniej dodawać cukier, możesz go ubić razem z białkami, ale to nie jest konieczne.

Blachę wyłóż papierem i wykładaj na nią ciasteczka: formuj spłaszczone kółka [moje ciastka mają ok 1 cm grubości]. Ciasto powinno się bardzo dobrze formować w samych rękach.

Piecz 15-18 min w 180 stopniach. Potem możesz je jeszcze na 5 min w wyłączonym piekarniku. Ciasteczka wychodzą - w mojej skromnej ocenie - pyszne, ale są szalenie delikatne tuż po upieczeniu. Dlatego należy je delikatnie odstawić na kratkę, ew. zostawić na jakimś talerzyku, żeby nabrały właściwej struktury i się nie kruszyły, przy braniu w ręce. Gotowe.

Orientacyjny koszt całości: 14 zł



Kakaowe ciasteczka na bazie masła orzechowego

Piaskowe ciasteczka na bazie masła orzechowe
Zupa krem dla ciężarnej

Zupa krem dla ciężarnej

Zupa krem dla ciężarnej



Aksamitny krem z marchewki i soczewicy

Nazwałam w ten sposób tę zupę, ponieważ jest absolutną bombą kwasu foliowego - tak potrzebnego kobietom w ciąży!

Jeśli jesteś w ciąży (lub się starasz) na pewno łykasz kwas foliowy w tabletkach. Mało prawdopodobne, że uda Ci się dostarczyć wraz z pożywieniem zalecaną dawkę kwasu... ale wiele instytucji medycznych poleca w czasie ciąży - obok suplementacji - spożywać produkty bogate w kwas foliowy. Jest on rozpuszczalny w wodzie, więc spokojnie, nie da się go przedawkować. ;) Nadmiar kwasu zostanie naturalnie usunięty z organizmu (to jest też powód konieczności jego codziennej suplementacji).

Długie gotowanie niszczy niestety większość kwasu foliowego, dlatego staram się warzywa gotować jak najkrócej. Ale aby zachować jeszcze więcej kwasu, zamiast gotować warzywa w tradycyjny sposób, możesz je przygotować na parze. Jak postępować przy tym sposobie - opisuję w dodatkowych wskazówkach.



zupa krem dla ciężarnej

Co jakiś czas robię absolutnie aromatyczny rosół, który porcjuję, zamrażam, a potem wykorzystuję do najróżniejszych zup. Tutaj również jest on bazą. Jednocześnie to świetne źródło choćby kolagenu (jeszcze lepszym źródłem kolagenu jest wywar z kości). Możesz jednak użyć dowolnego wywaru, także warzywnego (jeśli ma być wege lub vegan), a w ostateczności nawet wody.

Jednymi z lepszych roślinnych źródeł kwasu foliowego jest czerwona soczewica, ciecierzyca oraz fasola pinto. Znajdziemy go również w podawanej z tą zupą: natce pietruszki oraz ziarnach słonecznika.

Pozostałe składniki też nie znalazły się tu przypadkiem. ;) Dodana cebula i czosnek wzmacniają odporność, a czarny sezam ma działanie m.in. antyoksydacyjne. Beta karoten z marchewki przekształca się w wit. A i odpowiada za prawidłowy przebieg podziału komórek u dziecka. Co prawda w pierwszych miesiącach ciąży, nadmiar wit. A jest szkodliwy, ale jedna mała porcja tej zupy nie przekroczy zalecanej normy. Poza tym - jak wyczytałam w poradniku Instytutu Matki i Dziecka - jeśli mamy do czynienia z beta-karotenem, to absorpcja w jelitach obniża się w przypadku braku zapotrzebowania organizmu. Dla pewności, jeśli bardzo się obawiasz przedawkowania - danego dnia, można po prostu ograniczyć wit. A z innych produktów [np. tran, czerwona papryka, jarmuż, szpinak, jajka].

Może dość już wstępu… przejdźmy do przepisu! :)

czarny sezam i słonecznik - dodatek do zupy



ilość porcji: ok. 7-8 (wychodzi 2,5 litra zupy)
ponadpodstawowe potrzebne przyrządy: blender (w ostateczności można lekko rozmiksować mikserem, albo nie podawać w formie kremu)

SKŁADNIKI:

  • 500 g marchewki (można też zmniejszyć do 300-400g na rzecz soczewicy)
  • 500 g czerwonej soczewicy
  • 1 litr rosołu lub dowolnego wywaru (w wersji wegańskiej może być wywar warzywny lub woda)
  • 1 średnia cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki kuminu
  • 1,5 łyżeczki majeranku
  • 1,5 łyżeczki słodkiej mielonej papryki
  • szczypta soli i pieprzu
  • tłuszcz do podsmażenia cebuli (masło, smalec, ulubiony olej)
  • ewentualnie: 0,5 łyżeczki ostrej mielonej papryki
Dodatki do zupy: 
  • fasola pinto (daję ok. 20 g na głowę) - sucha (ja nie używam z puszki)
  • natka pietruszki (ok. 10 g na głowę)
  • pestki słonecznika
  • ewentualnie: czarny sezam
  • ewentualnie: śmietana 12% - 18%
*można zrobić “oszukany” wywar z wody, listka laurowego, ziela angielskiego i podpieczonej cebuli, ale prawdziwy rosół nada zarówno pysznego smaku całej zupie, jak i jest bogactwem wielu składników odżywczych

PRZEPIS:

Zupę tak naprawdę zaczynamy przygotowywać dzień wcześniej - od namoczenia fasoli. Zostaw ją w wodzie na całą noc, ale odcedź przed upływem 12h, bo wtedy mogą się już zacząć procesy fermentacyjne. Następnego dnia gotuj przez ok. 60 min (posól dopiero pod koniec gotowania).

Marchewkę pokrój w kostkę. Cebulę pokrój w kostkę i podsmaż na wybranym tłuszczu - można już w wybranym, dużym garnku na zupę.

Gdy cebula zacznie się szklić dodaj przeciśnięty przez praskę czosnek (ew. możesz go bardzo drobniutko posiekać). Przemieszaj przez chwilę i zostaw dosłownie na minutę, by chwilę się podsmażał z cebulą (tyle wystarczy by wydobyć jego aromat, a nie chcemy dopuścić do zbrązowienia i tego, że czosnek stanie się gorzki).

Po tej chwili dodaj pokrojoną wcześniej marchewkę. Przemieszaj i zostaw znów na dosłownie chwilę. Zalej rosołem lub dowolnym wywarem (w ostateczności można użyć nawet wody, ale smak nie będzie wtedy tak pełny). Gotuj na średnim gazie do miękkości marchewki (ok 15 - max 20 min, ale czasem trzeba dłużej).

Soczewicę albo ugotuj w osobnym garnku, albo w tym samym co reszta składników - dodaj jakieś 5 min później po marchewce. Instrukcję jak gotować soczewicę masz na opakowaniu, jeśli kupujesz ją paczkowaną (ja zalewam soczewicę wodą, odstawiam na chwilę, odcedzam i w garnku zalewam świeżą wodą w proporcji wody do soczewicy - 2:1. Następnie gotuję przez max. 15 min - jeśli w tym samym garnku, co cała zupa, to odcedzeniu dodaj ją już bezpośrednio do garnka z zupą). W czasie gotowania soczewica powinna wchłonąć wodę i zwiększyć swoją objętość. Jeśli gotujesz ją osobno, możesz ją posolić pod koniec gotowania.

Gotuj do miękkości wszystkich składników (dodaj soczewicę do marchewki, jeśli gotujesz osobno), dodaj wszystkie przyprawy i przemieszaj. Na koniec zblenduj. Zupa jest gotowa.

Teraz dodatki: posiekaj natkę pietruszki i upraż słonecznik na suchej patelni. Podczas prażenia możesz dodać do niego fasolę i przemieszać razem.

Zupę podawaj z podprażonym słonecznikiem z fasolą i natką pietruszki. Dodatkowo możesz dodać kleks śmietany i jeszcze posypać czarnym sezamem.

Smacznego!

Dodatkowe wskazówki:

  • Jeśli posiadasz parowar lub podobne urządzenie możesz ugotować wszystkie warzywa na parze (fasolę, soczewicę, marchewkę). Cebulę i czosnek usmaż jak w przepisie, zalej rosołem/dowolnym wywarem, podgrzej rosół, a potem dodaj do niego ugotowane na parze warzywa. Odstaw z ognia, zblenduj.
  • Niektórzy nie odcedzają fasoli po namoczeniu, tylko gotują ją w tej samej wodzie (nie pozbywają się w ten sposób części składników odżywczych, ale taki sposób sprzyja wystąpieniu problemów gastrycznych).
  • Możesz też użyć innej fasoli: czerwonej, białej, czarnej… pinto ma po prostu najwięcej kwasu foliowego z nich wszystkich. Możesz też pominąć dodatek fasoli, ale moim zdaniem nadaje fajnego smaku, no i jest źródłem kwasu ;)

Koszt całości: ok. 25-30 zł


(ale ostateczna cena będzie w dużej mierze zależeć od rodzaju wywaru, którego użyjemy, koszt bez wywaru to ok. 15 zł)

Aksamitny krem z marchewki i soczewicy

Babka ziemniaczana w stylu włoskim

Babka ziemniaczana w stylu włoskim

Babka ziemniaczana w stylu włoskim

Ziemniaki zapieczone z bazylią, czosnkiem i pomidorami

Ci, którzy pochodzą z południowo-wschodnich obszarów polskich, na pewno kojarzą takie danie jak babka ziemniaczana. Jest pyszne, choć tak bardzo w odwrocie do współczesnej mody kulinarnej... w zależności od wariacji: boczek, słonina, smalec, jajka, żółtka, śmietana - a to wszystko w otoczeniu dużej ilości ziemniaków. 

Moja dzisiejsza propozycja została co nieco zainspirowana babką ziemniaczaną, ale składniki są już mniej oczywiste. Tak naprawdę to puree, doprawione składnikami charakterystycznymi dla kuchni włoskiej. To był bardzo spontaniczny pomysł, ale okrzyk zachwytu osoby jedzącej to danie, sprawił, że postanowiłam również podzielić się tym przepisem na blogu.

Ilość składników z przepisu spokojnie można zwiększyć i po prostu upiec większą babkę - w tortownicy lub żaroodpornym naczyniu. Ja wykorzystuję tutaj jedną małą foremkę (śr. 12 wys. 5 cm), jeśli będziecie chcieli zrobić w większej formie np. o średnicy 26 cm, polecam ilość składników zwiększyć o 4 razy! Można też użyć kilku małych kokilek i każdemu jedzącemu zaserwować osobno pieczoną porcję.

Jeśli zamienimy mleko na jego wegański odpowiednik, to mamy też wegańską przekąskę/danie. Moim zdaniem mleko migdałowe czy ryżowe nie pasuje tu smakowo, ale można spróbować z owsianym, z nerkowców czy ze słonecznika.

Gałkę muszkatołową uwielbiam we wszelkich puree, tutaj tez z niej nie rezygnowałam... jednak to naprawdę musi być szczypta, do max. pół łyżeczki. Inaczej gałka zdominuje smak potrawy. Czosnek można ewentualnie ograniczyć do jednego ząbka.

Smacznego dnia!


Masa z babki ziemniaczanej w foremce
 

Ilość porcji: 2-3 (a przy sycących dodatkach, to nawet 4 osoby się najedzą z takiej porcji ;) )
potrzebne przyrządy: poza podstawowymi - foremka do zapiekania (u mnie 1 okrągła o średnicy: 12 cm, wys. 5 cm)



SKŁADNIKI:

  • 400 g ziemniaków
  • 20 g suszonych pomidorów*
  • 4 łyżki mleka (lub mleka roślinnego np. owsiane, z nerkowców lub słonecznika)
  • 2 ząbki czosnku
  • ⅓ do ½ szklanki listków świeżej bazylii (ok. 5-6 g)
  • szczypta soli i pieprzu (najlepiej świeżo zmielonego)
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • odrobina masła lub dowolnego oleju do natłuszczenia formy
*ja używam suchych bez zalewy, jeśli korzystasz z pomidorów w zalewie, omijasz oczywiście etap ich moczenia. Przechodzisz od razu do krojenia.

PRZEPIS:

Suszone pomidory mocz przez ok. pół godziny w letniej wodzie. Czosnek przeciśnij przez praskę lub drobno posiekaj i odstaw na 10 min.

Ziemniaki ugotuj do miękkości, rozgnieć tłuczkiem do ziemniaków lub przeciśnij przez praskę. Dodaj do nich mleko - roślinne lub krowie (z temperatury pokojowej - nie podgrzewam go wcześniej, tak jak się to robi typowo przy puree). Dopraw solą, pieprzem, gałką. Dokładnie wymieszaj.

Namoczone pomidory pokrój na kawałeczki, posiekaj bazylię. Podsmaż przeciśnięty/pokrojony czosnek dosłownie minutę, aby wydobyć więcej aromatu.

Następnie dodaj pomidory, bazylię i lekko podsmażony czosnek do masy ziemniaczanej. Dokładnie wymieszaj.

Wybraną foremkę natłuść masłem (w wersji wegańskiej może być dowolny olej), przełóż do niej ziemniaki i wstaw do piekarnika. Piecz w 200 stopniach przez ok. 10 min. Gotowe.

Dodatkowe wskazówki:
  • Ja wykorzystuję tutaj jedną małą foremkę (śr. 12 wys. 5 cm), jeśli chcesz zrobić w większej formie np. o średnicy 26 cm, polecam ilość składników zwiększyć o 4 razy! Można też użyć kilku małych kokilek i każdemu jedzącemu zaserwować osobno pieczoną porcję.

Orientacyjny koszt: ok. 4 zł


ziemniaki z bazylią i suszonymi pomidorami

Babka ziemniaczana w stylu włoskim

Bezglutenowe, migdałowo-kakaowe gofry

Bezglutenowe, migdałowo-kakaowe gofry

Bezglutenowe, migdałowo-kakaowe gofry

To nie są typowe gofry… 
...są bezglutenowe
...są bardzo mocno kakaowe
...mają strukturę pianki, nie są chrupiące!

Jeśli to wszystko Cię nie odstrasza, koniecznie spróbuj! Udają się znakomicie. Z początku są dość delikatne, więc zdejmujemy je również z gofrownicy bardzo delikatnie. Po chwili, na talerzu, nabierają już lepszej, właściwej struktury.

Bazą jest mąka migdałowa. Specjalnie po to, by zmniejszyć ilość węglowodanów. ;) Dodatkowo nie dodaję do tych gofrów cukru. Śmiało możesz jednak dać łyżkę (bądź dwie) cukru lub jego zamiennika.


Smacznego dnia!


mąka migdałowa w gofrach

ilość porcji: 4 typowe gofry [prostokątne, nie serduszka!]
potrzebne przyrządy, ponadpodstawowe: mikser lub trzepaczka do ubicia białka, gofrownica


SKŁADNIKI:

  • 50 g mąki migdałowej [ok. pół szklanki]*
  • 25 g mąki owsianej [ok. ¼ szklanki]**
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki kakao
  • 1 jajko
  • 125 ml mleka (u mnie pełnotłuste)
  • 25 g masła
  • ewentualnie 1-2 łyżki cukru lub jego zamiennika (ja nie daję żadnego cukru)***
*nie mylić z tartymi migdałami! To są mimo wszystko 2 różne produkty. Tarte migdały są robione z migdałów w łupinkach, a mąka migdałowa robiona jest z blanszowanych migdałów, jest jaśniutka, ma nieco inną strukturę.
**można też spróbować zamienić na: jaglaną, ryżową, gryczaną - to wszystko są tzw. mąki “bazowe” bezglutenowe
***spokojnie można pominąć. Ja robię je bez cukru, dodaję do nich bitą śmietanę - też bez cukru, a słodyczy nadają owoce, z którymi je podaję


PRZEPIS:

Rozpuść masło. Białko oddziel od żółtka. Ja wstawiam białko, już w docelowej misce do ubijania, do lodówki. Tak dodatkowo chłodzę je w naczyniu na czas przygotowania pozostałej części masy.

Mąki przesiej wraz z proszkiem do pieczenia i kakao (możesz nie przesiewać migdałowej, często nie da się jej przesiać do końca - nie przesianą resztkę i tak wsypuję do mieszanki mąk).

Dodaj do mieszanki mąk rozpuszczone masło, mleko i żółtko. Wszystko wymieszaj.

Białko ubij na sztywno (ja nie używam nigdy soli, jest kompletnie niepotrzebna, jeśli mamy odpowiednio schłodzone białko i nie mamy gorąco w kuchni). Ja nie dodaję do gofrów cukru, ale jeśli chcesz, możesz je ubić z 1-2 łyżkami cukru (cukier zawsze dajemy bliżej końca ubijania, bo inaczej piana się nie uda).

Formę do gofrownicy nagrzej i natłuść dodatkowo olejem. Ja tak robię z
awsze, niezależnie z jakiego przepisu robię gofry - wtedy nic mi się nie przykleja, może to kwestia starości mojego sprzętu.

Piecz gofry w nagrzanej gofrownicy. Długość pieczenia będzie zależeć od mocy sprzętu, czy jego nagrzania 
(u mnie ok. 2-4 min). Trzeba po prostu co jakiś czas kontrolować jak gofry wyglądają i czy odpowiada nam sposób wypieczenia.

Gofry podawaj z ulubionymi dodatkami, u mnie zazwyczaj bita śmietana (również bez cukru) lub mascarpone i świeże owoce.


Orientacyjny koszt całości [BEZ dodatków w postaci śmietany i owoców]: ok. 5,5 zł




Gofry z migdałami, kakao i świeżymi owocami
Copyright © CZYSTY SMAK , Blogger